Odnoszę czasami wrażenie, że palę ten sam tytoń pod różnymi nazwami. O ile Navy Flake zrobił na mnie piorunujące wrażenie – jakby morska bryza wyrwała mnie z głębokiego snu, to już St James mnie uśpił, pomimo tego, że w składzie jest domieszka perique to niewiele to wniosło do ogólnych wrażeń smakowych. Nie napiszę, że jestem bardzo rozczarowany, napiszę, że jestem zaskoczony. Oceniam go na 4 z minusem.
Samuel Gawith`s – St James Flake
Posted in Tytoń tagi St James Flake on Styczeń 31, 2011 by fajczarstwoBelle Epogue
Posted in Tytoń tagi Belle Epogue on Styczeń 31, 2011 by fajczarstwoDałem się nabrać – kolejny cukierek tylko z nazwy.
Larsen – Fresh & Elegant
Posted in Tytoń tagi Fresh & Elegant, larsen on Styczeń 31, 2011 by fajczarstwoTo miał być taki przerywnik – taka odskocznia, coś słodkiego ale (zawsze „jakieś” ale) to nie jest akurat to czego oczekiwałem. Z tytoniowym cukierkiem to ma niewiele wspólnego. Może jestem już wielbicielem virginii i trudno mi się obiektywnie wyrazić o tym tytoniu jednak myślę sobie, że tytoń który ma w nazwie fresz i elegant ma niewiele wspólnego z tą nazwą. Producent inaczej definiuje te słowa jak moja skromna osoba. O opinię o tym tytoniu trzeba zapytać osobę która bardziej gustuje w tego typu tytoniach.
Gawith Hoggarth – Curly Cut de Luxe
Posted in Tytoń tagi Curly Cut de Luxe, Gawith Hoggarth on Styczeń 31, 2011 by fajczarstwoKolejny tytoń od GH który przypadł mi do gustu – naturalna va. W zasadzie notkę powinienem na tym zakończyć. Czysta Va i wszystko jasne. To jest tytoń do całodniowego palenia, jakbym mógł to bym się z nim nie rozstawał. Smak wyborny. Polecam.
Gawith Hoggarth – Louisiana Flake
Posted in Tytoń tagi flake, Louisiana flake, perique on Styczeń 31, 2011 by fajczarstwoTytoń flake – kolejny, który będzie od czasu do czasu gościł u mnie w cybuchu. Jest on na tyle ciekawy, że pali bardzo ale to bardzo spokojnie, nie wymaga żadnych dodatkowych czynności aby mógł się „sam” wypalić do końca. Tytoń w smaku pikantny ale bez przesady (dodatek perique) można wytrzymać, gdzieś w oddali jakbym wyczuwał posmak jałowca, może to tylko złudzenie
. Dla lubiących połączenie va+pq wart uwagi.
Samuel Gawith – Navy Flake
Posted in Tytoń on Grudzień 28, 2010 by fajczarstwoTytoń który polecam już na samym początku. Flake czyli dla mnie paski, ładnie ułożone w puszce. Virginia i latakia w jednej puszce, więcej jest zdecydowanie tego pierwszego składnika, ponoć jest to też lekko zakropione rumem ale ja go nie wyczułem, to chyba marketing. Tuż przed zapaleniem tzn. na jakieś 20-30 minut przed nabiciem fajki, paski rozrywam, kruszę i zostawiam na gazecie celem podsuszenia. Po tym zabiegu nabijam fajkę. W paleniu jest to tytoń dosłownie bezobsługowy, pali się sam, jest jeden minus ale dotyczy on raczej sposobu palenia. Jeśli palimy go szybko to zmoczymy fajkę. To jest tytoń refleksyjny, do zadumy, do przemyśleń, do spokojnego palenia, bez pośpiechu – on tego nie lubi, nie odda tego bogactwa które ma w sobie. Trudno ująć w słowa jaki ma smak, sprecyzowanie i dokładne określenie sprawia mi problem, który znika w momencie kiedy go palę. Polecam sprawdzić to co napisałem, zapalić i resztę napisać samemu.
SAMUEL GAWITH – BLACK CHERRY
Posted in Tytoń tagi black cherry, Samuel Gawith on Grudzień 27, 2010 by fajczarstwoTo miał być tytoń deserowy, taki do palenia w niedzielne popołudnie – lekki aromacik. Właśnie tym się kierowałem przy zakupie – aromatem. To będzie tytoń odskocznia, pomyślałem. Trochę go jednak przeszacowałem. W paleniu nie sprawia najmniejszych problemów – w składzie cavendish czyli pali się równiutko, nie wymaga zbytniej obsługi. Na samym początku sprawia wrażenie lekkiego aromatu co to wszyscy się zachwycają. Z każdą następną minutą jest coraz gorzej. Kiedy jesteśmy już przy końcu palenia to aromat cherry zamienia się w aromat o nieokreślonej nazwie a tym bardziej smaku. Aromat tylko z nazwy. Myślę, że to tytoń dla zagorzałych fanatyków aromatów.
ESCUDO
Posted in Tytoń on Wrzesień 14, 2010 by fajczarstwoTytoń w kształcie krążków, sprasowany. Fajkę tytoniem nabijam na dwa sposoby: pierwszy polega na rozerwaniu krążków i roztarciu ich na na drobne kawałki o różnej grubości, na spód fajki wrzucam grubsze natomiast na wierzch – kruszyny; drugi sposób to rozrywanie tytoniu na pierścienie aż zostanie sam krążek. I znów, na spód fajki trafiają grubsze kawałki tytoniu a na wierzch maleńki krążek – lekko przyprószony. Obydwie metody się sprawdzają choć bardziej preferuję tą drugą. Tytoń o średniej mocy, za każdym razem wypalam po dwa krążki. Smakuje wybornie, bardziej doświadczeni fajczarze twierdzą, że dawniej był jeszcze lepszy.
